19 czerwca 2013

Piotr Kozak: Gratulacje dla stołecznej PO

We wtorek, 18 czerwca 2013 r. w Centrum Kultury Łowicka odbyła się kolejna nadzwyczajna sesja Rady Dzielnicy Mokotów nt. organizacji roku szkolnego 2013/2014. Sukcesem jest już sam fakt, że się odbyła. Poprzednia została zbojkotowana przez radnych PO. Czego mogliśmy się na niej dowiedzieć o cięciach w edukacji? Przede wszystkim tego, że według PO żadnych cięć nie ma. Gratulujemy PO kontaktu z rzeczywistością.

Ale do rzeczy. Wielokrotnie pisałem już o skutkach, jakie niesie ze sobą rozporządzenie nt. organizacji roku szkolnego 2013/2014. Jego efektem są trwające od końca maja zwolnienia, redukcja etatów i ograniczenie ilości zajęć dodatkowych. PO stara się przekonywać, że cięcia są minimalne, ale nawet na podstawie prezentowanych przez PO na sesji danych widać, że ilość uczniów przypadających na jednego nauczyciela w dzielnicy Mokotów wzrośnie w roku szkolnym 2013/2014 o 10%. Być może władze PO, przede wszystkim zastępca burmistrza Krzysztof Skolimowski, nie czytają statystyk, które sami prezentują. Gratulujemy PO poczucia humoru.

Dołączyć do tego należy wciąż nierozwiązaną kwestię bezprawnie obciętych przez władze dzielnicy pensji nauczycieli mokotowskich. Przedstawiciele związków, Mokotowskiego Porozumienia Nauczycieli oraz Zielonych wytykali bezprawność działań PO. Już w początkach czerwca sądy zaczęły zarządzać zwrot należnych pensji nauczycieli. Ale, jak widać, władze PO mają za nic wyroki sądów. Gratulujemy im szacunku dla prawa.

Jeżeli mokotowscy radni nie przejmują się faktami oraz wyrokami sądów, być może bardziej przejmą się strajkiem. Radni PO mają niestety niezbyt dobre wyczucie chwili. Jeżeli PO za nic będzie miało głos rodziców, uczniów, nauczycieli i pracowników oświaty, to strajk będzie. Choćby we wrześniu. Nauczyciele i rodzice nie mają już nic do stracenia. Jeżeli groźba strajku w miesiącu, w którym najprawdopodobniej odbywać się będzie referendum odwoławcze prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, nie wzrusza radnych PO, to gratulujemy radnym PO dobrego samopoczucia.

Piotr Kozak, członek Zielonych i Mokotowskiego Porozumienia Nauczycieli

18 czerwca 2013

Bartłomiej Kozek: Klimat na wymówki

Hanna Gronkiewicz-Waltz przy okazji nawałnicy kilkanaście dni temu trzeźwo przypomniała, że jesteśmy świadkami zmian klimatu. Szkoda, że rząd, kierowany przez partię, której jest wiceprzewodniczącą, zdaje się nie przejmować tym faktem.

Jeśli chodzi o polskie stanowisko w sprawie unijnej polityki energetyczno-klimatycznej, to Donald Tusk może liczyć na osobliwą zbieraninę sojuszników. W sprzeciwie wobec zwiększania efektywności polskiej energetyki czy wzrostu udziału energii ze źródeł odnawialnych – pod hasłami „obrony narodowego interesu” – może liczyć zarówno na Prawo i Sprawiedliwość, jak i na Leszka Balcerowicza. Ten ostatni uznał niedawno w wywiadzie dla Agencji Informacyjnej Newseria konieczność poluzowania stanowiska UE w tej materii za warunek poprawy konkurencyjności europejskiej gospodarki.

Co ciekawe, chwaląc niemiecką dyscyplinę fiskalną oraz reformy uelastyczniające tamtejszy rynek pracy, Balcerowicz zapomniał o innej reformie: stawianiu na odnawialne źródła energii, wytwarzanej przez samych jej konsumentów. Rozproszona energetyka słoneczna i wiatrowa z roku na rok ma coraz większy udział w miksie energetycznym tego kraju, pozwala na uniezależnienie się od prymatu kilku wielkich koncernów energetycznych, tworzących faktyczny oligopol na rynku, a także zapewnia ponad ćwierć miliona miejsc pracy.

Miejsca pracy, zdaniem zwolenników zielonej energii, mógłby zapewnić podobny zwrot również w Polsce. Wedle raportu Greenpeace „Pracując dla klimatu” wdrożenie ambitnego programu zazieleniania rodzimej energetyki mogłoby przyczynić się do powstania 187 tysięcy miejsc pracy netto (a więc po uwzględnieniu zmniejszenia zatrudnienia np. w górnictwie). Niedawny raport przygotowany przez Ernst & Young na potrzeby Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej szacuje, że sam projekt rozwoju morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku stworzyłby 30 tysięcy miejsc pracy.

Polski rząd wydaje się niewzruszony tymi przykładami i wyliczeniami. Mimo gróźb unijnych kar odwlekane jest przyjęcie ustawy o odnawialnych źródłach energii, która mogłaby dać większą pewność potencjalnym inwestorom. Ekipa Donalda Tuska wetuje na szczeblu europejskim wszelkie działania na rzecz bardziej ambitnej polityki klimatycznej UE, takie jak np. przyjęcie wiążącego poziomu udziałów energetyki odnawialnej w energetyce UE po roku 2020. Za swoją zasługę na rzecz ochrony klimatu uznaje przede wszystkim (nieudane) starania Warszawy o lokalizację siedziby Zielonego Funduszu Klimatycznego czy organizowanie w tym roku kolejnego szczytu klimatycznego, na którym organizacje ekologiczne z wielkim prawdopodobieństwem przyznają Polsce tytuł „skamieliny dnia” za hamowanie postępu w przyjmowaniu globalnych celów redukcji emisji gazów szklarniowych.

Ograniczanie ich emisji to – wbrew temu, co twierdzą politycy PO – wielka szansa na reindustrializację Polski. Większy popyt na nowoczesny transport publiczny, turbiny wiatrowe, panele fotowoltaiczne czy termorenowację budynków to większa przestrzeń dla nowych biznesów i miejsc pracy. Oczywiście wiąże się to również z wyzwaniami, takimi jak dostosowanie krajowej sieci energetycznej, zapobieganie rozprzestrzenianiu się ubóstwa energetycznego czy stabilność dostaw energii. Obecna strategia rządu wobec tych wyzwań – chowanie głowy w piasek – raczej nie sprawi, że problemy, przed którymi stoimy, znikną.

Bartłomiej Kozek

Autor posta na Twitterze: @BartlomiejKozek.

17 czerwca 2013

Ewa Grotek: Ile nierówności w edukacji

Fot. Ewa Grotek
Relacja z debaty „Samorządy wobec nierówności edukacyjnych” w czasie 2 Kongresu Edukacji 15 czerwca 2013 r. Dyskusję prowadził dr Przemysław Sadura (Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego).

O tym, na ile szkoły się różnią, mówił prof. Roman Dolata (Instytut Badań Edukacyjnych) na podstawie wyników badań. Okazuje się, że w Polsce mamy dwa różne progi selekcyjne: na wsi dopiero po gimnazjum, a w dużych miastach już po szkole podstawowej. Różnice między ofertą i poziomem gimnazjów na wsiach są niewielkie, im większe zaś miasto, tym większe różnice

O tym, jak wielkie mogą być te różnice już na starcie, gdy dzieci rozpoczynają edukację, mówiła Dorota Rybarska-Jarosz, dyrektor Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego, które jest przykładem ogromnych skrajności w tym zakresie

Mirosław Sielatycki, zastępca dyrektora Biura Edukacji Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, powiedział o tym, co robi Biuro Edukacji w Warszawie, aby wspomniane nierówności niwelować. Wymienił program unijny „Indywidualizacja nauczania”, program wyrównywania szans skierowany na niektóre dzielnice, program „Lato i zima w mieście”.

Bardzo ciekawą, ale równie przerażającą wizję przedstawił socjolog, prof. Tomasz Szkudlarek (Instytut Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego). Twierdzi on, że występujący w Polsce bardzo wysoki współczynnik nierówności ekonomicznych prowadzi do tworzenia gett, izolacji grup społecznych. Współczynnik ten to różnica pomiędzy najmniej a najwięcej zarabiającymi. Rośnie on w Polsce szybko w ostatnich latach, co jest bardzo niepokojące. Zdaniem prof. Szkudlarka państwo powinno zacząć od niwelowania nierówności ekonomicznych poprzez odpowiednio ustawione podatki, wspieranie biednych, państwowe emerytury, uznanie różnic i szacunek dla nich oraz partycypację polityczną.

Kolejnym etapem dyskusji były głosy kilku uczestników z sali. Przedstawicielka Federacji Inicjatyw Oświatowych postulowała o wsparcie dla szkół małych, środowiskowych. Rektor wyższej uczelni skrytykował wprowadzanie nieprzemyślanych reform, które niosą ze sobą ogromną biurokrację. Przedstawicielka Forum Rad Rodziców z Krakowa zwróciła uwagę na ogromne znaczenie roli wychowawczej i opiekuńczej szkoły oraz na bardzo istotny udział edukacji pozaszkolnej w wyrównywaniu szans – z niepokojem mówiła o likwidacji domów kultury.

Było jednak zbyt mało czasu, aby dyskusja mogła się rozwinąć i aby więcej osób z sali mogło zabrać głos. Nie wspomniano o tym, że samorządy wprowadzają ostre cięcia w edukacji. Cięcia, które zamiast zapobiegać nierównościom – powiększają je. Mam tu na myśli np. likwidację nauki drugiego języka w niektórych szkołach. Mam wrażenie, że ta dyskusja była jedynie muśnięciem tematu, który jest bardzo ważny. Podobne spotkania powinny odbywać się częściej na gruncie lokalnym. Powinni brać w nich czynny udział nauczyciele i rodzice, którzy najlepiej wiedzą, co dzieje się w szkołach.

Ewa Grotek, Mokotowskie Porozumienie Nauczycieli

13 czerwca 2013

Zieloni: Do zmian klimatycznych nie należy się przyzwyczajać, należy działać!

Przewodniczący Partii Zieloni Agnieszka Grzybek i Adam Ostolski odpowiedzieli Hannie Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy i wiceprzewodniczącej Platformy Obywatelskiej, i Marcinowi Korolcowi, ministrowi środowiska, którzy po latach dostrzegli wreszcie zjawisko zmian klimatycznych. Zamiast biernego czekania, aż skutki zmian klimatycznych będą coraz dotkliwsze dla budżetu państwa, radzą działać już teraz i proponują zielone rozwiązania.

Ostatnie gwałtowne zjawiska atmosferyczne, w tym długotrwałe opady w Polsce, przyniosły jedną pozytywną zmianę: Platforma Obywatelska dostrzegła wreszcie zjawisko zmian klimatycznych, mimo iż przez długi czas je negowała. Zamiast działań, politycy PO proponują jednak marazm, a do gwałtownych zmian klimatu radzą się po prostu przyzwyczaić. Jak stwierdziła w wywiadzie dla radiowej Trójki Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy i wiceprzewodnicząca PO: „Klimat nam się zmienia, stąd nawałnice. Musimy się przyzwyczaić, zamiast na nie pomstować”. W podobnym duchu wypowiada się Marcin Korolec, minister środowiska.

My jednak radzimy działać, zamiast biernie czekać, aż skutki zmian klimatycznych będą coraz dotkliwsze dla budżetu państwa. Tymczasem rząd Platformy Obywatelskiej i PSL od kilku lat konsekwentnie blokuje ambitną politykę klimatyczno-energetyczną, popieraną przez większość państw członkowskich UE. Blokuje ją zarówno na szczeblu międzynarodowym, wetując ją na kolejnych szczytach UE, jak i krajowym, nie uchwalając ustawy o odnawialnych źródłach energii, nie wspierając rozwoju transportu publicznego, nie podejmując działań na rzecz poprawy efektywności energetycznej i przejścia z gospodarki wysoko- do niskoemisyjnej. Skutki tych zaniechań mają wymiar ekonomiczny i społeczny. Jak podaje Health and Environmental Alliance (HEAL) w opublikowanym niedawno raporcie „Niepłacony rachunek – jak energetyka węglowa niszczy nasze zdrowie”, sektor energetyki węglowej generuje ok. 34 mld zł rocznie kosztów zdrowotnych związanych z zanieczyszczeniem powietrza, a aż trzy i pół tysiąca osób rocznie umiera przez elektrownie węglowe.

Dlatego z niepokojem przyjmujemy lekceważące wypowiedzi ministra środowiska Marcina Korolca i prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, bagatelizujących problem, za jaki dużą część odpowiedzialności ponosi Platforma Obywatelska.

- Kiedy trzeba podjąć działania, rząd kwestionuje wagę wyzwań klimatycznych i wetuje propozycje unijne. Kiedy władze nie są w stanie poradzić sobie ze skutkami ekstremalnych zjawisk pogodowych, które od kilku tygodni obserwujemy w Europie Środkowo-Wschodniej, wówczas tłumaczą to siłą wyższą i zmianami klimatycznymi – powiedziała Agnieszka Grzybek, przewodnicząca Partii Zieloni. – Już pięć lat temu przedstawiliśmy warszawskiemu Ratuszowi listę działań, jakie należy bezzwłocznie podjąć w obszarze polityki klimatyczno-energetycznej, ale nie było żadnego odzewu ze strony pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz.

- Rząd Donalda Tuska uchodzi w Europie za hamulcowego europejskiej polityki klimatyczno-energetycznej. Ze wstępnych zapowiedzi ministra Korolca wynika, że podczas zbliżającej się konferencji klimatycznej COP 19, której Warszawa będzie gospodarzem, polski rząd będzie przekonywał do „miękkich rozwiązań” i nienarzucania obowiązku dalszej redukcji CO2. – powiedział Adam Ostolski, przewodniczący Partii Zieloni. – Domagamy się zmiany tego podejścia, jak najszybszego uchwalenia ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz podjęcia działań na rzecz zwiększenia efektywności energetycznej polskiej gospodarki.

Ministrowi środowiska Marcinowi Korolcowi i Pani Prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz-Waltz rekomendujemy zapoznanie się z następującymi stanowiskami Partii Zieloni:

1. Uchwała programowa „Domagamy się ustawy o odnawialnych źródłach energii” przyjęta na Kongresie Partii w marcu 2013 roku
2. Uchwała programowa „Zielona polityka klimatyczno-energetyczna” przyjęta na Kongresie Programowym Zielonych we wrześniu 2010 roku
3. „Chrońmy klimat, chrońmy ludzi – Stołeczna Polityka Klimatyczna” przekazana Pani Prezydent Warszawy w grudniu 2008 roku

12 czerwca 2013

Zieloni: Warszawie grozi śmieciowy chaos

Warszawiacy i warszawianki mają wszelkie powody do zniecierpliwienia w związku ze sposobem wdrażania w stolicy znowelizowanej w 2011 roku ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która nakłada na nie obowiązek gospodarowania odpadami. Warszawa stała się częścią niechlubnej grupy gmin i miast w Polsce, które nie zdążą z wdrożeniem nowego systemu, mimo iż było na to wystarczająco dużo czasu.

Choć Ratusz korzystał z usług doradczych konsorcjum firm konsultingowych, wybranych dokładnie w tym celu, miasto nie było w stanie właściwie i na czas przygotować nowego systemu gospodarowania odpadami. I to mimo tego, że firmy te współpracują z warszawskimi urzędnikami już od 2011 roku, a ich usługi kosztowały podatników i podatniczki 650 tys. zł.

Sposób, w jaki zostało przygotowanie postępowanie przetargowe, budził wiele zastrzeżeń i kontrowersji. W ostatnich dniach, w wyniku zaskarżenia przez cztery firmy postępowania przetargowego, Krajowa Izba Odwoławcza po dokładnym przeanalizowaniu dokumentacji przetargowej wykryła poważne błędy, które nakazała miastu usunąć i zmienić specyfikację warunków przetargu na odbiór i zagospodarowanie śmieci w Warszawie zgodnie z zaleceniami. Fakt zdymisjonowania ze stanowiska wiceprezydenta Warszawy Jarosława Kochaniaka, odpowiedzialnego za proces przygotowania przetargu, jasno dowodzi nieudolności miasta we wdrożeniu nowego systemu.

Kluczową kwestią jest sposób odbioru odpadów w okresie przejściowym, czyli do czasu rozstrzygnięcia przetargu i podpisania umowy z firmą bądź firmami, które będą świadczyć te usługi. Od 1 lipca 2013 roku to gmina staje się właścicielem odpadów, choć nie ma jeszcze przygotowanego systemu ich odbioru. Na razie pani prezydent zaproponowała odroczenie do 1 stycznia 2014 roku wejścia w życie zapisów ustawy dotyczącej segregacji odpadów i ich odzwierciedlenie w nowym Regulaminie utrzymania czystości i porządku na terenie m.st. Warszawy. Nie wiadomo jednak, ile będziemy płacić za odbiór śmieci w okresie przejściowym – Ratusz nie przedstawił radnym swoich propozycji.

Odroczenie obowiązku selektywnej zbiórki odpadów to niedobry sygnał ze strony urzędników. Warszawa znajduje się dzisiaj w ogonie miast polskich w zakresie osiąganych poziomów zbierania surowców wtórnych przeznaczonych do recyklingu! Przecież nie można podkopywać systemu, który zaczął się już tworzyć. Coraz więcej osób umie i chce świadomie segregować odpady, coraz bardziej świadome społeczeństwo dostrzega konieczność recyklingu! Fakt, że Warszawa nie sprostała na czas nowej rzeczywistości prawnej, nie znaczy, że ma za to płacić środowisko i obywatele i obywatelki!

W związku z powyższym domagamy się:
1. Obowiązkowej segregacji odpadów u źródła, czyli w miejscu, gdzie one powstają, zarówno w okresie przejściowym, jak i po wdrożeniu docelowego systemu.

2. Sprawiedliwego systemu opłat za odbiór śmieci, zdecydowanie premiującego segregowanie odpadów.

3. Przejrzystego, wolnego od stronniczości postępowania przetargowego na odbiór i zagospodarowanie odpadów.

4. Stawiania na pierwszym miejscu i premiowania zagospodarowania odpadów w instalacjach umożliwiających późniejszy recykling surowców wtórnych, gdyż takie były założenia ustawy, aby do 2020 roku Polska jako kraj osiągnęła wymagane wysokie poziomy recyklingu i odzysku odpadów opakowaniowych. Tylko poprzez odejście od składowania i otworzenie drogi na inne rozwiązania – będziemy mogli te poziomy osiągnąć.

5. Rzetelnego i na wysokim poziomie merytorycznym zarządzania nowym systemem gospodarowania odpadami w mieście.

6. Dużej kampanii edukacyjno-informacyjnej zachęcającej mieszkańców i mieszkanki do włączenia się w proces odpowiedzialnego sposobu gospodarowania odpadami, poprzez ich segregację i prawidłowe postępowanie z odpadami niebezpiecznymi.

11 czerwca 2013

Zieloni w obronie Szpitala Grochowskiego

Warszawscy Zieloni sprzeciwiają się planom przekształcenia Szpitala Grochowskiego w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Apelujemy do radnych m.st. Warszawy o to, aby na czwartkowej sesji zagłosowali przeciwko uchwale w tej sprawie (druk nr 1838).


- Przekształcanie szpitali w spółki to wyraz chorej ideologii – powiedziała Elżbieta Hołoweńko, przewodnicząca warszawskich Zielonych. – Zadaniem szpitala jest leczenie chorych, a nie przynoszenie zysku. Nie ma żadnych dowodów, które przemawiałyby za tym, że szpital w formie spółki funkcjonuje lepiej niż przed przekształceniem. Mamy za to wiele sygnałów, np. z przekształconego w 2011 r. Szpitala na Solcu, że po przekształceniu oszczędza się m.in. na personelu i sprzęcie jednorazowym. To zagraża naszemu bezpieczeństwu jako pacjentek i pacjentów!


- Plan przekształcenia Szpitala Grochowskiego jest tym bardziej szokujący, że właśnie niedawno miasto zainwestowało w jego rozbudowę – dodaje Marek Matczak, przewodniczący warszawskich Zielonych. – Aby uniknąć przekształcenia szpitala, miasto musiałoby pokryć stratę za ubiegły rok rzędu ok. 9 mln złotych. Dla porównania na Strefę Kibica podczas Euro 2012 miasto wydało 30 mln, na budowę Parku Fontann na Podzamczu – prawie 12 mln. Czy fontanny są ważniejsze niż nasze zdrowie?

10 czerwca 2013

Ewa Grotek: Fakty i mity o pracy nauczyciela

Na temat raportu IBE dotyczącego czasu i warunków pracy nauczycieli pisze Ewa Grotek z Mokotowskiego Porozumienia Nauczycieli.

Raport podsumowujący czas i warunki pracy nauczyciela miał się ukazać w marcu 2013 roku. Tymczasem stało się to dopiero 3 miesiące później. Dlaczego? Czy dlatego, że jego wyniki zaskoczyły badających i Ministerstwo Edukacji?

Do tej pory trwała społeczna i medialna nagonka na nauczycieli. Wytykano magiczną liczbę 18 godzin dydaktycznych na etat oraz wysoką średnią pensję brutto, odpowiadającą faktycznie zarobkom nauczyciela dyplomowanego pracującego znacznie ponad etat.

Skąd brano takie dane? Nadal pozostaje to tajemnicą. Jest faktem, że nieprawdziwe, wypaczone informacje otrzymywało społeczeństwo. Nikt nie pokusił się o to, aby wspomnieć o innych obowiązkach nauczycieli. Nie pisano o 2 godzinach zajęć dodatkowych w ramach pensum; o radach pedagogicznych; pracy w komisjach; o dokształcaniu; zebraniach z rodzicami; o rozmowach indywidualnych z innymi nauczycielami, rodzicami, uczniami; o wycieczkach, dyskotekach, dekoracjach; wreszcie o sprawdzaniu i ocenianiu prac i ogromie dokumentacji.

Nie wspominano o tym nie bez powodu. Tworzono celowo atmosferę zmierzającą do wprowadzenia zmian w Karcie Nauczyciela. Takich zmian, które miałyby nałożyć na nauczycieli jeszcze więcej obowiązków, zredukować etaty i odebrać im mityczne „przywileje”. Przede wszystkim miał służyć wprowadzeniu cięć finansowych w edukacji.

Tymczasem raport o pracy nauczyciela, przedstawiony przez IBE, który wczoraj po wielomiesięcznej analizie badaczy ujrzał wreszcie światło dzienne, całkowicie zniweczył dotychczas przedstawiany obraz. Pokazuje czarno na białym, że praca nauczyciela to nie tylko godziny pensum. Ujawnia, że przeciętny nauczyciel poświęca na pracę 46 godzin tygodniowo. Co więcej, ukazuje prawdę o braku nakładów na podstawowe wyposażenie szkoły, w której zazwyczaj brak jest papieru, zepsute jest xero, do drukarki brak tonera, a w pokoju nauczycielskim jest jeden komputer do dyspozycji wszystkich nauczycieli. Nic więc dziwnego, że większość z nas wiele pracy, zwłaszcza tej dotyczącej przygotowania materiałów do zajęć, wykonuje w domu.

O raporcie można byłoby długo pisać, ma on bowiem ponad 100 stron i jest bardzo szczegółowy. Myślę jednak, że najistotniejsze jest to, że jego wyniki wyraźnie zmieniają rysowany dotychczas, całkowicie oderwany od realiów, obraz pracy nauczyciela. Uświadamiają dobitnie, że każdy zawód ma swoją specyfikę i swoje uwarunkowania, a praca nauczyciela nie polega tylko na prowadzeniu zajęć. Wskazują również na poważne zaniedbania ze strony władz spowodowane tym, że w Polsce nie inwestuje się w edukację, a traktuje ją jako obciążające państwo koszty.

Ewa Grotek, Mokotowskie Porozumienie Nauczycieli

9 czerwca 2013

Marek Matczak: Dwie twarze ruchu narodowego w Polsce

List otwarty Marka Edelmana*
Przed kilkoma dniami w Zgorzelcu miał miejsce „zlot” skrajnie prawicowych i nacjonalistycznych ugrupowań, którym przewodził pan Bolesław Tejkowski. Demonstrując pod hasłami „precz z Niemcami”, precz z „Żydami”, „Polska dla Polaków”, niszczono niemieckie samochody, wybijano szyby, zniszczono dworzec kolejowy, zdewastowano pociąg. Tego rodzaju demonstracje, którym zawsze towarzyszą chuligańskie ekscesy, destabilizują kraj i poważnie zagrażają polskiej młodej demokracji, a tolerowanie ich może pozostawić Polskę poza postępową Europą.
Brak reakcji ze strony rządu i społeczeństwa na te wydarzenia budzi mój największy niepokój. Wzywam wszystkich ludzi, wszystkie organizacje społeczne do potępienia wydarzeń w Zgorzelcu, a w przyszłości do przeciwdziałania takim i podobnym wystąpieniom. Sianie nienawiści, udział w aktach przemocy muszą się spotkać z decydowanym potępieniem i nie mogą zostać bezkarne.
Zwracam się do Pana Premiera i do członków rządu RP o podjęcie wszelkich działań dla zapobieżenia na przyszłość podobnym ekscesom. Uczestnicy wydarzeń w Zgorzelcu muszą być zgodnie z prawem ukarani.
Łódź, dnia 17 lutego 1992 roku 
                                                             Marek Edelman 
*treść listu Marka Edelmana z „Gazety Społeczno–Liberalnej”, wydawanej przez Frakcję Społeczno–Liberalną Unii Demokratycznej, Nr 7, styczeń-luty 1992

Czym się różnią dzisiejsi narodowcy od tych, których powyżej opisywał Marek Edelman w latach 90.?

Dzisiaj kryją się za białymi koszulami i garniturami, udając praworządnych uciskanych polskich patriotów. Legalizują swoje organizacje, stosując się do obowiązującego prawa, organizując wewnętrzne spokojne zjazdy, spotkania, a nawet planują wystartować w powszechnych wyborach parlamentarnych 2014 r.

Ich język jest bardziej wygładzony, bardziej finezyjny, bardzo często „naukowy”.

Finezja polega na niemówieniu wprost o sednie swoich poglądów. W wystąpieniach publicznych narodowcy odnoszą się do polityki zagranicznej, ekonomi, kultury i zjawisk społecznych. Próbują wejść na salony, na uczelnie, zabiegają o uwagę wyborców, którzy nie popierają ulicznego chuligaństwa. Prasa już nie napisze o zdemolowanej kolei, ale o odśpiewanym hymnie narodowym i o modlitwie odmówionej przez młode dziewczyny i młodych chłopców oraz eleganckich starszych panów.

Nie ukrywają, że będą walczyć o Polskę z jej odwiecznymi wrogami: lewactwem i żydokomuną i wszystkimi „spadkobiercami Okrągłego Stołu” i wzywają do wojny – zapytani powiedzą, że wojny wyborczej.

Sobotni kongres narodowców dobrze pokazuje, jak bardzo można faszyzować i się ukryć za „garniturem”, aby nie wywołać takiego apelu, jaki w 1992 r. pisał Marek Edelman.

Czy Państwo zauważy tę przemianę?

Pytam, bo mam wrażenie, że w 1992 r. Państwo widziało tak jak wszyscy obywatele, ale wniosków z tamtych wydarzeń nie wyciągnęło.
a sad będzie zupełnie nagi

Brunatna zgnilizna toczy nasze drzewo
niszcząc pachnące kwiaty pamięci
a maszerująca ulicami rdza skapuje
po gałęziach i sztywniejące liście grubieją

z tablic wydzierają cząstkę człowieczeństwa
zamazując imiona zmarłych minionych wielu lat

bezradnie patrzymy jak rozdzierają depcząc
dni historii i naszą wspólną przyszłość

nie mogę odwrócić głowy,
obojętnie przejść przez życie,
nie można milczeć, nie można milczeć!

bo obudzimy się pewnego lata
a sad będzie zupełnie nagi…


Warszawa, 13 września 2011 r.

Marek Matczak

8 czerwca 2013

Zieloni poparli referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz

Warszawscy Zieloni popierają inicjatywę odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz w drodze referendum. Od czasu wyborów warszawski Ratusz wielokrotnie demonstrował swoją arogancję i nieliczenie się z głosem mieszkańców. Prywatyzacja SPEC i niedopuszczenie do referendum w tej sprawie, brutalne potraktowanie kupców z przejść podziemnych przy Dworcu Centralnym, zignorowanie konsultacji społecznych przy okazji rewitalizacji Ogrodu Krasińskich, cięcia w wydatkach na edukację, skutkujące prywatyzacją stołówek szkolnych i likwidacjami szkół, plany przekształcania publicznych szpitali w spółki, drastyczne podwyżki cen biletów ZTM przy jednoczesnym ograniczaniu połączeń i zamykaniu linii, a ostatnio nominacja na wiceprezydenta miasta Jarosława Dąbrowskiego, który jako burmistrz Bemowa zasłynął inicjatywą budowy osiedla kontenerowego – to tylko kilka przykładów działań, które budzą nasz głęboki sprzeciw.

Jesteśmy przekonani, że odejście Hanny Gronkiewicz-Waltz to krok potrzebny, ale niewystarczający. Konieczna jest również zmiana większości w radzie miasta i odrzucenie panujących w myśleniu o mieście neoliberalnych dogmatów. Warszawa potrzebuje nie tylko innych władz, ale przede wszystkim innej polityki.

Dziś nie tylko Platforma Obywatelska, ale także opozycja z lewa i z prawa nie jest w stanie zaproponować warszawiakom i warszawiankom polityki, na jaką zasługują. Dlatego w przypadku powodzenia referendum i skutecznego odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz Zieloni wystawią w wyborach na prezydenta stolicy własnego kandydata lub kandydatkę. Nie zadowolimy się żadną powierzchowną, czysto personalną zmianą! Będziemy konsekwentnie dążyć do realizacji wizji politycznej, którą od lat głosimy: Warszawy jako miasta dla ludzi, miasta na ludzką skalę.

Nasze priorytety programowe obejmują:

1. Polityka transportowa przyjazna dla pieszych, rowerzystów i komunikacji zbiorowej. Zwiększenie bezpieczeństwa kierowców i pieszych dzięki uspokajaniu ruchu. W szczególności przy okazji przeprowadzanych remontów będziemy dążyć do zwężania jezdni oraz likwidowania kładek dla pieszych i przejść podziemnych, tak jak robi się w europejskich miastach o wysokiej jakości życia. Przystosujemy infrastrukturę transportową do potrzeb rosnącej liczby rowerzystów i rowerzystek. Rozpoczniemy poważną debatę o wprowadzeniu w Warszawie bezpłatnego transportu publicznego.

2. Polityka mieszkaniowa nastawiona na szybkie zwiększenie puli mieszkań komunalnych. Lobbing w Sejmie na rzecz korzystnej dla mieszkańców i mieszkanek miasta ustawy reprywatyzacyjnej, która ostatecznie zamknie sprawę roszczeń. Wprowadzenie miejskiego programu oddłużeniowego, który zapobiegnie narastaniu długów u lokatorów z problemami. Ekologiczna modernizacja istniejących budynków przez wydzielenie funduszu m.in. na termoizolację i instalację paneli słonecznych oraz wspieranie budownictwa domów energooszczędnych i pasywnych.

3. Przyjęcie planów zagospodarowania przestrzennego w całym mieście. Planowanie rozwoju Warszawy według zasady „miasta kompaktowego”, zapewniającego w najbliższym otoczeniu mieszkanek i mieszkańców niezbędną infrastrukturę edukacyjną, usługową i kulturalną. Potrzebujemy bardziej demokratycznego planowania przestrzennego, które zagwarantuje, że nowe inwestycje nie będą zagrażać miejskiej zieleni, zabytkowym budynkom czy lokalnym targowiskom. Aby zwiększyć przejrzystość i demokratyczną partycypację w planowaniu przestrzennym, wprowadzimy regułę, że plany zagospodarowania przestrzennego będą przyjmowane w referendach dzielnicowych.

4. Traktowanie edukacji, kultury i ochrony zdrowia jako dobra wspólnego, a nie tylko pozycji w budżecie. Nie zgodzimy się na likwidowanie szkół i przekształcanie publicznych szpitali w spółki. Przywrócimy szkolne i przedszkolne stołówki. Stworzymy w każdej dzielnicy miejskie centra zdrowia publicznego, zapewniające mieszkańcom i mieszkankom edukację prozdrowotną i ułatwiające poruszanie się w gmatwaninie służby zdrowia. Wprowadzimy we wszystkich dzielnicach program „kawa za złotówkę”, zorganizujemy kursy obsługi komputera i Internetu oraz centra pośrednictwa pracy i wolontariatu dla osób starszych.

5. Opracowanie całościowego raportu oddziaływania na środowisko wszystkich inwestycji w mieście oraz stworzenie stołecznej polityki klimatycznej, uwzględniającej wyzwania współczesności i tworzącej warunki do rozwoju nowoczesnego, zrównoważonego i efektywnego miasta. Bezwzględne przestrzeganie przepisów prawa unijnego w zakresie norm jakości powietrza, gospodarki odpadami, dyrektywy siedliskowej i ptasiej oraz udostępnienie informacji na temat poziomu zanieczyszczeń w Internecie. Respektowanie obszaru chronionego krajobrazu oraz chronienie klinów nawietrzających miasto (przestrzeganie zakazu zabudowy na tych obszarach).

Więcej: program warszawskich Zielonych z wyborów samorządowych w 2010 r.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...